Sex prochy i rock & roll

Sex prochy i rock & roll

Tekst utrzymany w konwencji monodramu podzielony został na pięć monologów, w których każdy z bohaterów obrazuje wizję swojego życia. Wydaje się, że wszyscy dobrze się bawią w swoich mikro światach, jednak każdy pod maską pewności siebie skrywa wewnętrzną pustkę i niemożność odnalezienia się we współczesnym świecie. Każda z postaci jest bardzo wyrazista i w swojej powierzchowności komediowa wręcz, ale w gruncie rzeczy są to ludzie pogubieni i potrzebujący pomocy. W pierwszym monologu poznajemy człowieka który jest bezdomny – obnaża współczesny świat zwracajac uwagę na dysonans społeczny. Brak wrażliwości na drugiego człowieka, obojętność i bezsilność społeczeństwa dotyczącą głodu i bezdomności. Takich ludzi spotkamy na ulicy codziennie i raczej unikamy z nimi konfrontacji bo się ich boimy albo nie mamy czasu żeby posłuchać co mają do powiedzenia. Nasz pierwszy bohater jest pewnego rodzaju papierkiem lakmusowym sprawdzającym kondycję dzisiejszego społeczeństwa. Prowokuje i stawia trudne pytania. Ogólny wydźwięk monologu jest bardzo groteskowy i niejednokrotnie refleksja przychodzi dopiero po wyjściu z teatru.

Kolejnym bohaterem jest młody chłopak, który opowiada o barwnym wieczorze kawalerskim z poprzedniego dnia. Jego wizja świata jest bardzo nieskomplikowana i polega na imprezowaniu. Odważnie i dowcipnie opowiada o prześmiesznych sytuacjach poprzedniego wieczora. Nasz imprezowicz rozpływa się we współczesnym świecie konsumpcji i komercji. To przykład młodego hedonisty, który korzysta z życia i nie liczy się z nikim i niczym. Uświadamia nam, że współczesny świat zmierza do nikąd a totalna, wszechogarniająca konsumpcja tylko przyspiesza to co nieuniknione…

Kolejny monolog przedstawia człowieka, który jest obrzydliwie bogaty i zaślepiony pazernoscią i żądzą posiadania. Grilując opowiada o zabawnych sytuacjach ze swojego życia. Nie zdając sobie zupełnie sprawy z tego że się topi w swojej hipokryzji.

Następna postać przedstawia człowieka uzależnionego od seksu. Bardzo dowcipnie opowiada o swoich intymnych sytuacjach damsko – męskich. Jest bardzo pewny siebie. Uważa się za Boga sexu i nie zdaje sobie sprawy, że ta sfera jego życia pochłonęła go do reszty.

Ostatnia scena monodramu przedstawia bardzo dowcipny monolog, który podsumowuje wszystkie postaci i cały nas otaczający i zepsuty świat.

Każdy monolog jest świetnie napisany. Odważnie i dowcipnie. Autor Eric Bogosian umiejętnie i precyzyjnie konstruuje zdania. A pojawiające się wulgaryzmy są jak się okazuje niezbędne i przemyślane. Ten niesamowicie dowcipny tekst daje możliwość aktorowi do stworzenia nietuzinkowych i barwnych kreacji. Jestem pewnien, że będziecie Państwo długo wspominać wieczór spędzony z Ericiem Bogosianem.